Philip.pl

Jak zbudować firmę, która pracuje dla Ciebie
Twoja godzina kosztuje więcej niż myślisz

Twoja godzina kosztuje więcej niż myślisz

Chciałbym zacząć od bardzo praktycznego pytania: ile jesteś w stanie wygenerować przychodu, jeśli przez jedną godzinę pracujesz wyłącznie strategicznie w swojej firmie?

Nie rozmawiasz z klientami, nie ustawiasz reklam na Facebooku, nie bawisz się w copywritera od chwytliwych tekstów reklamowych. Tylko myślisz o kierunku rozwoju Twojej firmy, planujesz kampanie, analizujesz KPI (kluczowe wskaźniki), podejmujesz decyzje, które mają realny wpływ na wzrost i rozwój.

Dla mnie ta liczba zmieniła się radykalnie, gdy po raz pierwszy policzyłem, ile czasu dziennie spędzam na zadaniach wartych 30–40 zł za godzinę.

Obsługa maila, zmiany na stronach, wystawianie faktur, ustawienia narzędzi SEO (pozycjonowanie stron) – wszystko to kradło mój czas, który mogłem przeznaczyć na rozmowę z potencjalnym partnerem biznesowym, planowanie nowej oferty albo zatrudnianie lepszych ludzi czy myślenie nad celami i projektami. Dokładnie właśnie te rzeczy są paliwem do rozwoju przedsiębiorstwa.

Operacyjne „bieżączka” wciąga codziennie

Nie znam właściciela firmy, który choć raz by nie powiedział „szybciej sam zrobię”. Na krótką metę pewnie ma rację. Ale im dłużej sam coś robisz, tym trudniej Ci będzie wyjść z tego schematu.

Sam sobie stajesz się największym wąskim gardłem w rozwoju Twojej firmy. I nie chodzi tylko o czas, ale przede wszystkim o to, że operacyjne rzeczy mocno angażują głowę. Przez cały dzień jesteś w trybie reagowania, a nie kreowania czyli w pracy głębokiej.

Także u mnie też kiedyś wyglądało to tak, że każdy nowy projekt, klient czy kampania oznaczały dodatkową pracę… ale dla mnie, a nie dla zespołu. Kiedy się orientujesz, że jesteś jednocześnie sprzedawcą, marketingowcem, menedżerem, obsługą klienta i wykonawcą to dla Ciebie to jest znak, że firma przestała być narzędziem do życia, a stała się nowym etatem.

Strateg nie skupia się na detalach

Twoją rolą nie jest robienie wszystkiego samemu. Twoją rolą jest podejmowanie decyzji, co powinno zostać zrobione kiedy i przez kogo. Największa zmiana w moim podejściu do firmy nastąpiła wtedy, gdy przestałem zadawać sobie pytanie: „Jak to zrobić?”, a zacząłem pytać: „Kto to zrobi?”.

Jest to niby drobna różnica, ale właśnie ona ustawia całą perspektywę. Zamiast myśleć, jak napisać kolejnego posta na social media, albo wstawić kampanię reklamową, myślę, kto może się tym zająć i jak mu przekazać intencję.

Zaufanie to nie ślepa wiara, ale proces, który zaczyna się od akceptacji faktu, że nie musisz być najlepszy we wszystkim co robisz. Zamiast perfekcji w wykonaniu, szukaj skuteczności w Twoim zespole. W końcu to nie Ty masz zbudować most. Ty masz być tym, kto wskazuje rzekę, przez którą trzeba przejść.

Zlecanie to nie koszt, to inwestycja

Wielu właścicieli widzi outsourcing albo zatrudnianie jako dodatkowy koszt działalności gospodarczej. Jednak koszt to coś, co nie przynosi zwrotu.

Dobry specjalista nawet jeśli zapłacisz mu więcej, niż planowałeś potrafi odciążyć Cię od zadań, które hamują rozwój.

Zadaj sobie następujące pytanie: co się stanie, jeśli przez najbliższy miesiąc nie będę nic zlecać i nadal wszystko będę robić sam? A co, jeśli przez ten miesiąc oddelegujesz 50% obowiązków i skupisz się tylko na strategii firmy, realizacji wizji, sprzedaży i relacjach z kluczowymi klientami?

Z mojego doświadczenia wynika jasno, że firma rośnie tylko wtedy, kiedy właściciel działa jak właściciel, a nie jak jej pracownik. W jednym z moich projektów odciąłem się od wszystkich zadań operacyjnych w ciągu 30 dni. Nie było łatwo, bo trzeba było przestać kontrolować, odpuścić idealność, mikrozarządzanie i zaufać swoim ludziom.

Jednak po tym miesiącu firma działała szybciej, sprawniej i przede wszystkim bez mojego udziału we wszystkich codziennych działaniach.

Delegowanie to nie luksus, ale Twój obowiązek

Wielu przedsiębiorców mówi sobie: „Jeszcze nie teraz, jeszcze nie jestem gotowy, jeszcze nie mam wystarczająco pieniędzy”. Ale prawda jest taka, że bez delegowania nigdy nie będziesz mieć ani czasu, ani pieniędzy. To właśnie samodzielna praca hamuje Twój rozwój. Możesz zarobić więcej dopiero wtedy, gdy przestaniesz być jedynym wykonawcą w swojej firmie.

Czasem wystarczy drobny krok. Zatrudnienie wirtualnej asystentki, która ogarnie maile i faktury. Albo zlecenie projektowania grafiki freelancerowi, zamiast bawić się w Canvę do północy. Te małe decyzje są kluczowe, bo każda z nich daje Ci dodatkowy czas. A Twój dodatkowy czas to zasób, który możesz przekształcić w strategię, przychód, odpoczynek, czas z rodziną albo nowe kierunki rozwoju.

Od czego zacząć? Od listy

Jeśli nie wiesz od czego zacząć delegowanie, usiądź z kartką i przez tydzień zapisuj, co robisz w ciągu Twojego dnia pracy. Bez taryfy ulgowej. Każdy telefon, każda poprawka czy zmiana, każdy mail. Potem zadaj sobie jedno pytanie przy każdej czynności. Czy to naprawdę muszę robić ja, jako właściciel firmy?

Gwarantuję Ci, że połowę rzeczy da się zlecić lub zautomatyzować. Właśnie tam odzyskasz swój czas. Odzyskany czas to wolność. Nie tylko ta w kalendarzu, ale znacznie ważniejsza, bo ta w głowie.

Na koniec zapamiętaj, że delegowanie to proces

Nie musisz od razu budować zespołu na osiem czy dziesięć osób. Zacznij małymi kroczkami. Każde oddelegowane zadanie to jeden klocek wyciągnięty z wieży operacyjnej. Im więcej ich usuniesz, tym lżejszy się stajesz i tym dalej widzisz.

Ja dziś prawie nie robię rzeczy, które kiedyś uważałem za niezbędne. Dlatego, że mój zespół, działa operacyjnie lepiej beze mnie, niż ze mną. Ja natomiast zajmuję się kierunkiem rozwoju, bo to jest największa wartość, jaką mogę dać firmie, zespołowi i sobie.

Napisz mi w komentarzu jak z Twojej firmie wygląda delegowanie zadań i czy pracujesz głównie operacyjnie czy strategicznie.

Dodaj komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *.